Pogawędka


Kiedy yang rozmawia z yin
towarzyszy  im szum trzcin.
Szelest  wciąż zniekształca słowa.
Mówi serce, milczy głowa.

Lub odwrotnie – w ciszy serca
głowa w pojęć wir się wwierca.
Sens z bezsensu się wyłania.
Z szeptów się budują zdania.

Kiedy yin i yang gawędzą,
czas się staje miękką przędzą,
z której z wolna się wyplata
delikatna złota szata.

Skrzy się kolorami tęczy,
niczym barwny szal pajęczy.
Gdy się yang do yin przytula
ciepły wiatr dokoła hula.

Smaga, pieści i ogrzewa,
liście niepewności zwiewa.
Kiedy tańczą wspólny taniec
z krańcem się spotyka kraniec
i wirują po spirali,
niczym lśniący sznur korali.

Kiedy yin i yang się łączą
myśli się bezładnie plączą.
Tylko zmysły są przytomne,
w gorliwości swej niezłomne.
Receptywne, rozognione,
przyjemnością rozpalone.